sobota, listopad 19, 2005

Pierwszy ząbek i znowu zmiany

No i jest! Ukazał się oczom szczęśliwego taty 17 listopada wieczorem. Niestety okupiony wielkim płaczem, gorączką i zapaleniem obu uszek :(. No, ale jest i wszyscy się bardzo cieszymy.
A my, czyli najszczęśliwsi na świecie rodzice Majuni, znów musieliśmy stawić czoło przeciwnościom. Po długich rozmowach, pertraktacjach i rozpatrywaniu wszystkich "za" i "przeciw" podjęłam decyzję, że odchodzę z pracy. Złożyłam już wypowiedzenie i od Nowego Roku wracam do miłych (no, różnie z tym bywa) obowiązków gospodyni domowej i mamusi na pełny etat. Decyzja łatwa nie była, ale w świetle wszystkich wydarzeń związanych z Łukasza zdrowiem, myślę, że jest słuszna. Narazie i ja i Maja chodzimy do przedszkola, aby przed Świętami pożegnać Tiny Tots na zawsze.

Pozdrawiam serdecznie

Asia

środa, listopad 09, 2005

Brukselkowy weekend

W ostatni weekend zrobiliśmy sobie małą przerwę w codzienności i wybraliśmy się do Belgii. Przyjeły nas nasze ulubione Ciszaki (kurcze, ale nam się spodobał ich dom). W sobotę gospodarze zabrali nas do Brukseli. Bardzo ładne miasto. Ta stara, piękna z bardzo ciekawymi uliczkami i zakątkami (zobaczcie zdjęcia z wycieczki) i ta nowoczesna z wielkimi biurowcami. Po długim, owocnym i niezapomnianym spacerze i zakupie pięknej szmacianej lali – Toli dla Mai, przez kilkadziesiąt minut usiłowaliśmy wydostać się z miasta. Wielko, ciasno i ruchliwo. Metropolia.
W niedzielę, już dużo spokojniej, przeszliśmy się po Nivelles.
Koniec końców - spędziliśmy bardzo miłe i treściwe dwa dni z naszymi przyjaciółmi, za co bardzo serdecznie im dziękujemy.
Wieczorem w niedzielę nasz kochany samochodzik dowiózł nas szczęśliwie do domu. Bardzo udany weekend. No i po drodze, w Strassburgu, udało nam się nawet zobaczyć palący się jak holera samochód. Rozruchy.

Minął też pierwszy tydzień Mai w przedszkolu. Malutka przyjęła nowość zupełnie bezproblemowo i chętnie zostaje, żeby bawić się z innymi dziećmi. Nie płacze, jest zadowolona, złote dziecko. Na razie trochę trudno nam się przyzwyczaić do nowego rozkładu dnia. Ciągle w biegu i pośpiechu. Musimy trochę to usprawnić i dotrzeć, żeby spędzać ze sobą jak najwięcej i jak najmilszego czasu. Ale nie o to, nie o to. To dopiero jeden tydzień. Pażywiom – uwidim.

Trzymajcie się i popatrzcie na nowe zdjęcia :)
Łukasz z Asią i Mają

środa, listopad 02, 2005

Urodzinki

Cześć. Dzisiaj są moje urodziny :) !!!
Cieszę się, że spędze je w domu z rodzinką. Wczoraj doktorka powiedziała, że musimy poczekać na kolejne, bardziej szczegółowe badania do połowy miesiąca. Dopiero z wynikami będzie można coś zadecydować. To nam daje kilka(nascie) dni wytchnienia.

Maja dzisiaj pierwszy raz wybiera się do przedszkola. Wielki dzień. Spełnia się moje marzenie - Maja zaczyna się uczyć angielskiego. Mam nadzieję, że gdy będzie większa, będzie płynnie władać dwoma językami, co (jak wiem z własnego doświadczenia) bardzo pomoże jej w życiu.

Asia natomiast wraca do pracy. Po kilkumiesięczniej przerwie wraca do swoich urwisów. Musimy sobie teraz poukładać schemat dnia, żeby spędzać ze sobą jak najwięcej czasu i zorganizować wszystko jak najlepiej, ale jestem pewien, że po krótkim dotarciu wszystko będzie działać jak w szwajcarskim zegarku.

Maja zaczęła też prawie-raczkować. To jeszcze nie jest posuwisty galop po dywanie, ale przesuwa się małymi susami, wyginając w prześmieszny sposób swoje małe ciałko. Jak się dziewczyna skupi to połyka jakiś metr na minute. Czas pozabezpieczać niebezpieczeństwa w mieszkaniu :) Postaram się o nowe zdjęcia i zaraz jak tylko je zrobię, wrzucę je do naszej galerii, żeby się z Wami podzielić.

A więc 28 lat pękło. Oby kolejny rok życia był trochę spokojniejszy.
Czołem społem, pozdrawiam serdecznie !

Łukasz