We trójkę.
Odkąd Maja jest z nami, dni mijają prawie niepostrzeżenie. Codzienna bieganina między zmienianiem pieluszek, karmieniami i przytulaniem jest tak absorbująca, że nie ma czasu na nic innego. Ale i tak uwazam, że nasza córunia jest bardzo dla nas łaskawa. Właściwie nie ma problemów ze spaniem, rzadko marudzi. Powolutku, spokojnie całą trójką docieramy się i organizujemy. Po początkowym chaosie, mozna powiedzieć, że osiągnęliśmy już wstępny ład.
Maja nadal jest pod opieką lekarzy. Co parę dni musimy jeździć do szpitala na kontrolę poziomu bilirubiny. Wczorajszy wynik był naprawdę dobry, choc jeszcze nie idealny. Czekamy więc aż nasza królewna pozbędzie się tego paskudztwa i będzie już w pełni zdrowym bobaskiem.
A mamusia ma się znacznie lepiej :). Spółdzielnia Mleczarska "Joanna" działa bez zarzutu, wprost zalewając usteczka Mai mleczkiem. Ciężko jest się przestawić na nocne wstawanie i karmienie na pół śpiąco, ale to też, myślę, kwestia czasu.
Bycie mamusią bardzo mi się podoba i z radością patrzę na moje przybierające na wadze dziecko i jej okrąglusie policzki.
Obiacałam napisać coś o porodzie, ale może się powstrzymam. Nie chcę straszyć przyszłych potencjalnych mamuś ;). He he he. Krótko - było dość szybko, bo 3 i pół godziny. Bez znieczulenia (ała!!!!!!) i w trzech językach. No musze Wam się teraz przyznać, że ani okres ciąży, ani poród nie będą moiomi ulubionymi wspomnieniami. Jestem szczęśliwa, że urodziłam taką wspaniałą dziewczynkę, ale łatwo nie było.
Łukasz czuje się dobrze, choć w jego życiu tyle się dzieje, że ho ho. Dużo zmian i niespodziewanych przeżyć - ale o tym to może on sam napisze następnym razem.
Ściskamy mocno
Asia, Łukasz i Maja
Maja nadal jest pod opieką lekarzy. Co parę dni musimy jeździć do szpitala na kontrolę poziomu bilirubiny. Wczorajszy wynik był naprawdę dobry, choc jeszcze nie idealny. Czekamy więc aż nasza królewna pozbędzie się tego paskudztwa i będzie już w pełni zdrowym bobaskiem.
A mamusia ma się znacznie lepiej :). Spółdzielnia Mleczarska "Joanna" działa bez zarzutu, wprost zalewając usteczka Mai mleczkiem. Ciężko jest się przestawić na nocne wstawanie i karmienie na pół śpiąco, ale to też, myślę, kwestia czasu.
Bycie mamusią bardzo mi się podoba i z radością patrzę na moje przybierające na wadze dziecko i jej okrąglusie policzki.
Obiacałam napisać coś o porodzie, ale może się powstrzymam. Nie chcę straszyć przyszłych potencjalnych mamuś ;). He he he. Krótko - było dość szybko, bo 3 i pół godziny. Bez znieczulenia (ała!!!!!!) i w trzech językach. No musze Wam się teraz przyznać, że ani okres ciąży, ani poród nie będą moiomi ulubionymi wspomnieniami. Jestem szczęśliwa, że urodziłam taką wspaniałą dziewczynkę, ale łatwo nie było.
Łukasz czuje się dobrze, choć w jego życiu tyle się dzieje, że ho ho. Dużo zmian i niespodziewanych przeżyć - ale o tym to może on sam napisze następnym razem.
Ściskamy mocno
Asia, Łukasz i Maja

