niedziela, luty 27, 2005

Jeszcze dwa miesiące...

... a może mniej? Kto wie... Rośniemy sobie z Mają zdrowo i obie odkładamy tłuszczyk na później. Z tym że ona na pewno wygląda z tym korzystniej ;). Chcecie zobaczyć, to zapraszam do galerii.
Nasze nadzieje na wiosnę rozwiały się dzisiaj. Spadło właśnie 25 cm śniegu, a razem ze śniegiem temperatura. Znowu trzeba wyjąć z szafy śniegowce i czapy. A mnie i tak juz jest ciężko bez tych dodatkowych obciążeń odzieżowych.
W domu na 99% wszystko gotowe na powitanie dzidziusia. Wczoraj zakupiliśmy dla Majki szafę i wanienkę. To były ostatnie poważniejsze zakupy. Teraz tylko brakuję nam dziecka do tego zmienionego i przemeblowanego mieszkania. Oboje już nie możemy się doczekać.
W pracy obojgu nam szybko płynie czas. Tydzień za tygodniem mijają niepostrzeżenie. Tak bym chciała, żeby już była wiosna!!!

Ściskamy wszystkich

Asia i Łukasz z małą kopaczką

niedziela, luty 13, 2005

Fasnacht...

... czyli karnawał w Bazylei zaczyna się dziś w nocy, o czwartej. A za oknem zimno i pada. Uch, co za paskudna pogoda. Ale nic to - na pewno pójdziemy zobaczyć te wszystkie maski, przebrania, lampiony. Wczoraj przyjechali do nas Asia i Paweł, więc będzie weselej dzielić wrażenia z kimś kto tego jeszcze nie widział.
A u nas czas płynie szybko. Tydzień za tygodniem zbliżamy się do spotkania twarzą w twarz z naszą córeczką. W domu większość rzeczy juz gotowa na jej przyjęcie. Jeszcze drobne przeróbki, przestawianie mebli i pozostanie nam tylko czekać na szczęśliwe rozwiązanie.
Oby do wiosny!
Trzymajcie się ciepło.

Asia

piątek, luty 04, 2005

3 lata

Cześć. Tym razem melduje się Łukasz.
W środę stuknęły nam trzy lata małżeństwa. Niby nie wiele, ale z drugiej strony kawał czasu. Fajne lata. I trudno było się nudzić.
Przypomnijmy. Pamiętnego dnia 02.02.2002 o godzinie 11:30, w Krakowie odbyła się ceremonia ślubna.
Jak wiecie, był to tylko ślub cywilny. Kościelny odbył się niemal równo pół roku później - 03.08.2002w Bydgoszczy. W ten prosty sposób mamy co pół roku rocznicę ślubu. Ha!
Przez te trzy lata zdążyliśmy wyjechać do Szwajcarii, przeprowadzić się łącznie 5 razy. Asia obroniła magistra, a ja sprzedałem swój pierwszy samochód życia i kupiłem pierwszy samochód na zagranicznych numerach. Umeblowaliśmy nasze mieszkanko. Asia nauczyła się niemieckiego i znalazła pracę. Ja siłą rzeczy też zmieniłem pracę (z polskiej na nie polską). Poznaliśy wielu miłych i ciekawych (jak również nie miłych i nie ciekawych) ludzi. A ostatnio zmajstrowaliśmy bobasa. Ale na świat przyjdzie już w czwartym, oby równie szczęśliwym jak poprzednie, roku naszego małżeństwa.
Przyznacie, że sporo się działo. A to tylko najważniejsze punkty, które przyszły mi na myśl od tak. Było tego o wiele więcej.

Dziękujemy Wam - naszej rodzinie i przyjaciołom - i tym w Krakowie i Bydgoszczy i w Bazylei (i wszędzie tam, gdzie Was losy powiodły), że nas wspieraliście i jesteście z nami i życzymy sobie i Wam jeszcze wielu wielu takich trzylatek.

Trzymajcie się.
Łukasz z Asią w dużym pokoju i Mają w dużym brzuszku.