poniedziałek, grudzień 27, 2004

Święta, Święta i po Świętach...

To były deszczowe i brzydkie Świeta w Bazylei. Zadbaliśmy o to, żeby zagwarantować sobie atmosferę jak najbardziej zbliżoną do polskiej, ale jednak... bardzo, bardzo tesknilismy za rodzinami i Polską. Było nam miło razem, jednak to nie to samo. Nie żałuję, że spędziliśmy te Święta tylko we dwoje, ale teraz wiem już (oboje wiemy) na pewno, że NIGDY WIĘCEJ Świąt bez rodziny! Brr!
No a dziś zaczęliśmy ostatni tydzień 2004 roku. Ja odpoczywam, a Wy?

Całujemy mocno

Asia z Łukaszem

środa, grudzień 22, 2004

Wesołych Świąt!

Kochani!
W piątek Wigilia, pewnie wszyscy jesteście bardzo zajęci pracą i przygotowaniami. Mam jednak nadzieję, że znajdziecie czas na odwiedzenie naszej strony i przeczytanie naszych życzeń.

Życzymy Wam wspaniałych Świąt, pełnych radości, spokoju i relaksu w rodzinnej atmosferze. A potem szaleństw na Sylwestra i hucznego powitania Nowego Roku. Niech on będzie dla nas wszystkich najlepszy i najszczęśliwszy!

U nas wszystko dobrze. Za oknem zima, w domu mruczący kotek i kopiące w brzuszek mamy maleństwo :). Siedzę sobie na zwolnieniu i jest mi niewymownie dobrze. Bardzo się cieszę na te Święta i juz nie mogę doczekac Wigilii.

Trzymajcie się ciepło!

Asia, Łukasz i Maja

sobota, grudzień 18, 2004

A jednak Maja

Przeczucia, przesądy, wszystko co mogło nam podpowiedzieć płeć naszego potomka wskazywało na to, że to będzie chłopak. Po wielu rozmowach ustaliliśmy wstępnie, że będzie to Filip i tak z resztą się do niego zwracaliśmy. Filip, Filipek, Fifi.
We wtorek - 14 grudnia - wybraliśmy się do szpitala we Francji - w pobliskim Saint Luis, gdzie obiecano nam badanie na najnowszym dostępnym aktualnie sprzęcie. No i rzeczywiście. Ufo. Panel jak w samolocie pasażerskim a wszystko jeszcze pachniało nowością. Wyjątkowo przyjemny lekarz łamaną angielszczyzną pokazywał poszczególne organy, części ciała i opowiadał. No i co najważniejsze, powiedział że wszystko wygląda bardzo dobrze.
Dopiero zapytany, zaczął wnikliwie szukać i miętolić Asi brzuch, żeby po niedługiej chwili oznajmić nam, że z wielkim prawopodobieństwem będziemy mieli córeczkę :)
Wszystkie przeczucia i przesądy wzięły w łeb, ale w żaden sposób nie pomniejszyło to naszej wielkiej radości.
Będziemy mieli córeczkę.
I tak to w przeciągu chwili nasz potomek został przemianowany z Filipka na Maję i tak już raczej zostanie.
Pan doktor podarował nam plik zdjęć, które poskanowałem i wstawiłem do naszej galerii, żebyście i Wy mogli zobaczyć jak wygląda nasza kruszynka na mniej więcej półmetku ciąży.
Część zdjęć to klasyczne USG a część to zdjęcia 3D. Jakość nie jest oczywiście rzucająca na kolana, ale przy odrobinie dobrych chęci można zobaczyć bardzo wiele.
Zapraszam do galerii.
Pa
Łukasz

czwartek, grudzień 09, 2004

Jest tam kto?

Czy ktoś nas czyta? Odezwijcie się! Czy to w komentarzach pod postem, czy w księdze gości.
Miło będzie wiedzieć, że nie produkuję się na darmo :))).

Asia

poniedziałek, grudzień 06, 2004

Serduszko

Dzień dobry, cześć i czołem!
Znowu będzie o mnie i dzidziusiu. Mam za sobą czwartą kontrolną wizytę - i słyszałam jak naszemu dziecku bije serduszko! Myślałam, że sie zryczę, ale w sumie się tylko uśmiechałam, bo mnie to zupełnie rozczuliło. Fantastyczne doświadczenie :))).
Mam troszkę za niskie żelazo, więc dostałam w tabletkach oraz magnez na skurcze łydek. Ale to się zdarza, wiec sie nie przejmuję za bardzo. Niestety, jak tak dalej pójdzie to wkrótce będzie mnie łatwiej przeskoczyć niż obejść... Troszkę przybrałam przez ostatni miesiąc i lekarz mnie ostrzegł (brr!!!). Śmieszne jest w tym wszystkim jedynie to, że po mnie nic a nic nie widać! Wchodze w swoje ciuchy sprzed ciąży, tylko nie mogę się dopiąć w pasie. Wyglądam ponoć kwitnąco (he he he).
Brzuszek rośnie. Dziś mama jednego z moich wychowanków na mój widok wykrzyknęła: Czy Ty będziesz miała bliźniaki?!?! Bliźniaków nie, ale za to małego Kniołę, który zmusza mamę do jedzenia za dwóch, trzech... Ojej...
W sprawie płci - nic jeszcze nie wiadomo, ale planujemy wybrac się na USG 3D tuż przed Świętami i może wtedy uda się maleństwu zajrzeć miedzy nóżki ;)).
W sobotę mój drogi mąż odkrył po 2 i pół roku, że co weekend do przygranicznego miasteczka w Niemczech przyjeżdżają panowie z polskim jedzeniem. Zaopatrzyliśmy się w kiełbaskę podwawelską, pasztetową, kiszone ogórki i piwko Tyskie... Łukasz się zapalił, że będzie jeździł co tydzień i uzupełniał zapasy ulubionego jedzonka. To odkrycie daje naprawdę cudowne perspektywy jeśli chodzi o nasz wigilijny stół w tym roku. Może panowie przywiozą karpia (tu nie do dostania)?
Dziś Mikołajki! Dostaliście prezenty? Mnie Święty przyniósł mały aparacik cyfrowy i bardzo się z niego cieszę!
Ściskamy Was mocno

Asia, Łukasz i Dzidziuś