niedziela, listopad 21, 2004

Pierwszy kopniak

Witam wszystkich miłych gości na tej stronie!
Kochani, 18.11.2004 dostałam pierwszego kopa od Maleństwa. I choć ciągle nie jestem pewna czy to było to, to bardzo się cieszę i oczekuję cały czas na więcej. To było jak leciutkie puk puk od wewnątrz, coś czego nie rozpoznałam.
Fajnie, że dzidziusiowi sie w moim brzuszku podoba i sobie fika :))).
Łukasz się ostatnio obraził, że piszemy na stronie tylko o mnie i ciąży, więc się poprawię. U niego raczej ok. Dużo ma pracy i stresów wokół tego, ale jakoś dzielnie się trzyma. Relaksuje się przy komputerze i ucieka przed moją "nadpobudliwością", jak to gdzieś stwierdził. Wczoraj bylismy na przedwczesnych , polonijnych Andrzejkach i było bardzo miło. Po mnie juz widać ciążę, więc mój kochany mąż otrzymywał mnóstwo gratulacji od dawno nie widzianych znajomych. Było wesoło, a Łukasz dumny był przy mnie jak paw :).
Widzimy w TV, że w Polsce gdzie niegdzie zima. U nas zimno, ale słonecznie. Wczoraj troszkę popruszyło, ale chyba tak dla zmyłki. Za to w mieście w pełni świąteczna atmosfera. Dość szybko, ale za to ślicznie.

Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie się ciepło.

Asia

piątek, listopad 19, 2004

Mała nowość

Cześć.
To będzie krótka wiadomość. Informacja właściwie.
Być może zauważyliście zmianę w wyglądzie strony z nowinkami. Zaprzągłem mechanizm Bloga z www.BLOGGER.com aby ułatwić pisanie, czytanie i edycję wiadomości. Jest szansa, że teraz nowości będą się pojawiać trochę częściej ponieważ Asia nie będzie już potrzebować mojej pomocy, żeby wrzucić nowy tekst.
Wy natomiast, oprócz starej dobrej 'Księgi gości' możecie też zostawiać swoje komentarze przy każdej nowej wiadomości. Do tego łatwy dostęp do archiwów. Ogólne wrażenia z pewnością są lepsze.
Zachęcamy więc do odwiedzania, czytania i komentowania ile tylko będziecie mieli ochotę.
Na razie
Łukasz

środa, listopad 17, 2004

Idzie zima

W Bazylei prawie zima. To znaczy nie ma śniegu, ale jest bardzo zimno. W związku z tym aktywność poza pracą ograniczamy do siedzenia w domowym zaciszu. W Polsce podobno cieplej. A to przecież my jesteśmy bardziej na południe.
W ciąży jesteśmy już 16 tygodni! Wszystko w porządku. Samopoczucie Asi o wiele lepsze. To znaczy nie mdli jej już. Resztę przemilczmy :)
Na ostatniej wizycie dzidziuś miał prawie 7cm, więc według naszych domowych obliczeń teraz powinien mieć ponad 10cm. To wszystko oczywiście nie licząc nóg. A jest szansa, że po tatusiu będzie miał długie (w przeciwieństwie do rąk, he he he). Okaże się. W każdym razie duża głowa to już pewniak. Na ostatnim USG wszystko było doskonale widać. Herr Doktor powiedział, że wszystko przebiega prawidłowo a maluszek rozwija się podręcznikowo.
Mimo, że to dopiero koniec czwartego miesiąca, Asia ma już widoczny ciążowy brzuszek i lamentuje, że nie może się zmieścić w swoje dżinsy. Pozostają dresy i zaszycie się w domu dopóki nie dorośnie do ubrań ciążowych. Na szczęście dzień jest krótki i łatwiej jej przemknąć pod osłoną nocy w niedopiętych ciuchach.
W Krakowie było bardzo fajnie. Spokojnie, rodzinnie i leniwie. Dokonaliśy odkrycia. Nasi znajomi powyjeżdżali albo do Warszawy, albo za granicę. W ten sposób większość czasu spędziliśmy w rodzinnym gronie.
Pozdrawiamy wszystkich i ściskamy. W galerii znajdziecie kilka zdjęć z Krakowa i parę fotek Asi i jej brzucha.

Asia, Łukasz i brzusio.

P.S. U Łukasza też w porządku...