niedziela, sierpień 22, 2004

Co za odzew

Witam gorąco!

Ależ przyjęcie, co za odzew. Bardzo dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa. Po cichu liczyliśmy, że kilka osób odwiedzi naszą stronę, ale nie spodziewaliśmy się, że tak wielu z Was poświęci nam choćby kilka chwil i zostawi ślad w księdze gości. Bardzo dziękujemy!
Tym bardziej czujemy się pokrzepieni i zobowiązani. Wiedząc, że to dobry pomysł obiecujemy regularnie odświeżać informacje i dzielić się tym wszystkim co u nas się dzieje. Stąd postanowienie by co najmniej raz w tygodniu napisać choć kilka słów. Uzupełnimy także naszą galerię zdjęć, aby była pełniejsza i bardziej aktualna.

A co u nas? Tydzień mignął jak zwykle ekspresowo i z przykrością stwierdzam, że weekend też przeskoczył błyskawicznie. Asia - biedula - wraca teraz później z pracy, a ja namiętnie kibicuję naszym olimpijczykom. Nie jest źle. Międzynarodowa atmosfera w pracy potęguje ambicje i każdy przechwala się ilością medali swojego kraju. Możecie sobie wyobrazić jak 'ciężko' pracuje się w takich sportowych emocjach. Chociaż dużo trudniej było podczas Euro2004 kiedy co rano na kawie wygrani wyśmiewali przegranych a mecze były odbierane bardzo osobiście - wielkie plusy pracy wśród ludzi z tak wielu krajów (tylko na moim piętrze można znaleźć 26 narodowości).
No nic. Zabieram się za uzupełnianie galerii.
Mamy nadzieję, że będziecie często zaglądać na naszą stronę. To na prawdę bardzo miłe i bardzo wiele dla nas znaczy. Trzymajcie się i miłego tygodnia !

A tak przy okazji dla tych, którzy nie wiedzą - nasz numer GaduGadu to 130166.
Pozdrawiamy,
Łukasz + Asia

poniedziałek, sierpień 16, 2004

Zaczynamy

Brrr!!! Znowu poniedziałek! Pogoda nieciekawa, mimo że nawet ciepło. Lało całe popołudnie, więc moje kochane Bumble Bees (Trzmiele) nudziły się jak mopsy i miały głupie pomysły. W końcu, koło czwartej, ubrałyśmy ich z Annabelle w gumiaki i peleryny i na wybieg! Jak te źrebaki.

Ci z Was, którzy nie wiedzą - pracuję w czymś na kształt przedszkola (Day Care Center) z grupą 3-5 latków (www.tinytots.ch). Jest to miejsce, dla rodzin, które są w Bazylei 'na chwilę', na jakiś kontrakt, dłuższą delegację. Mówimy z dziećmi po angielsku, bo pierwotnie miała to być organizacja zrzeszająca rodziny z Wielkiej Brytanii. Z czasem rozrosło się to do dwu placówek, a dzieci są prawie każdego koloru skóry i narodowości. Angielski jest językiem przewodnim i oficjalnym, ale w salach i na korytarzach słyszy się niemiecki, francuski, portugalski, POLSKI, hiszpański, ten nieszczęsny szwajcarski dialekt i wiele, wiele innych. Cieszę się, że tam pracuję, i że udało mi się za granicą znaleźć pracę w zawodzie.

Wczoraj Kasia i Michał wpadli do nas na moją przepyszną, domową pizzę i małosolne. Och... małosolne ogóreczki to szczyt marzeń w Szwajcarii! Oni tu nie mają małych, gruntowych ogórków. Tylko dzięki Kasi, która mi przywiozła dwa kilo z Polski, mogłam zakisić. No i wczoraj sie delektowaliśmy i kibicowaliśmy Otylii. A o Kasi i Michale to przy okazji napiszę więcej, bo warto ;).

Łukasz od paru tygodni na dobre zajął się swoją pasją - fotografowaniem. Możecie oglądnąć parę jego zdjęć w naszej galerii. Zapisał się na listy dyskusyjne dla amatorów (i nie tylko) i bierze udział w różnych konkursach. Teraz na przykład, ma temat 'Neon' i rozmontował naszą lampę z kuchni. Zamknął się w łazience i FOTOGRAFUJE neonówkę. Cudny jest, nie?

Przed nami jeszcze 4 dni do weekendu... No ale mamy olimpiadę w tv i jest się czym ekscytować (Otylia!!!). Przeleci.

Trzymajcie się kochani!

Asia