niedziela, kwiecień 03, 2005

Stało się...

Właściwie nikt do końca nie wierzył, że to się kiedyś stanie. I choć te dwa dni żegnania papieża dały czas na oswojenie się z tą myślą, to i tak wczoraj wieczorem oboje byliśmy w szoku.
Życie zatacza koło, śmierć przeplata się z narodzinami. Pamiętając o wszystkim co dał nam Jan Paweł II, musimy patrzyć w przyszłość. Nie wierzę, żeby nasz papież chciał bysmy długo rozpaczali.
W Bazylei atmosfery żałoby i zadumy próżno szukać, ale nam wystarcza tv i transmisje wszystkich mszy i zgromadzeń z Polski. Jesteśmy teraz bardzo z wami, w domu.

Asia i Łukasz