niedziela, luty 13, 2005

Fasnacht...

... czyli karnawał w Bazylei zaczyna się dziś w nocy, o czwartej. A za oknem zimno i pada. Uch, co za paskudna pogoda. Ale nic to - na pewno pójdziemy zobaczyć te wszystkie maski, przebrania, lampiony. Wczoraj przyjechali do nas Asia i Paweł, więc będzie weselej dzielić wrażenia z kimś kto tego jeszcze nie widział.
A u nas czas płynie szybko. Tydzień za tygodniem zbliżamy się do spotkania twarzą w twarz z naszą córeczką. W domu większość rzeczy juz gotowa na jej przyjęcie. Jeszcze drobne przeróbki, przestawianie mebli i pozostanie nam tylko czekać na szczęśliwe rozwiązanie.
Oby do wiosny!
Trzymajcie się ciepło.

Asia