Zima
Bardzo udany urlop w Polsce mieliśmy! Spotkania z przyjaciółmi (wciąż zachwycamy się maleńką Alą, córeczką Ewy i Bartka!), czas z rodziną, zakupy... Odpoczęliśmy. W drodze powrotnej dopisała nam pogoda i udało się dojechać do domu bez większych perturbacji. Na drugi dzień w Niemczech i Szwajcarii rozszalała się śnieżna zima i zasypało drogi. Mieliśmy wiele szczęścia.
A w domu czekała na nas odchudzona Alma, która nie chciala z tęsknoty nic jeść. Kotek prawie oszalał z radości na nasz widok i przez trzy dni nie opuszczała nas na krok, lub leżała plackiem przy drzwiach pilnując, żebyśmy jej znowu gdzieś nie wyjechali. W ten sposób zadała kłam obiegowym opiniom, że koty sa humorzaste i się obrażają.
Po tygodniu laby, nastąpił tydzień pracy. Łukasz na powrót wtopił się w swoje napięte terminy i stresujące meetingi, a ja zastępowałam chorą koleżankę i przyznam szczerze, padam z nóg. Siły juz niestety nie te, zrobiłam się ciężka i wolniejsza i coraz trudniej jest mi pracowac na pełen gwizdek. No ale od wtorku przechodzę na zmniejszony wymiar godzin i mam nadzieję, że nie będę się juz tak bardzo eksploatować. Dla własnego i dziecka dobra.
Dzidziuś ma sie dobrze. Duzo fika w moim brzuszku i daje często znać o sobie. 1 lutego następna wizyta u Herr Doktora, więc będziemy na bieżąco z wymiarami, wagą ogólnym samopoczuciem (waga będzie sprawdzana także i mnie, niestety). Kończymy szósty miesiąc i tym samym wkraczamy w trzeci trymestr, czyli fazę słonicy lub wieloryba, jak kto woli :).
Zaczynamy kupować rzeczy dla małej. Udało nam się też parę dostać - dziękujemy Bogdankowi i Iwonie!!!! - od rodzinki i znajomych. Szczególnie miło zaskoczyli mnie rodzice z Tiny Tots. Otrzymałam juz wiele sympatycznych ofert sprezentowania dziecięcych akcesoriów. To naprawdę miłe.
Uwaga! Asia, UCZ SIĘ pilnie do egzaminu. Cieślak, przypilnuj ją i przyjeżdząjcie na Fasnacht!!!!
Pozdrawiamy wszystkich
Asia z Łukaszem i córeczką fik - fik!
A w domu czekała na nas odchudzona Alma, która nie chciala z tęsknoty nic jeść. Kotek prawie oszalał z radości na nasz widok i przez trzy dni nie opuszczała nas na krok, lub leżała plackiem przy drzwiach pilnując, żebyśmy jej znowu gdzieś nie wyjechali. W ten sposób zadała kłam obiegowym opiniom, że koty sa humorzaste i się obrażają.
Po tygodniu laby, nastąpił tydzień pracy. Łukasz na powrót wtopił się w swoje napięte terminy i stresujące meetingi, a ja zastępowałam chorą koleżankę i przyznam szczerze, padam z nóg. Siły juz niestety nie te, zrobiłam się ciężka i wolniejsza i coraz trudniej jest mi pracowac na pełen gwizdek. No ale od wtorku przechodzę na zmniejszony wymiar godzin i mam nadzieję, że nie będę się juz tak bardzo eksploatować. Dla własnego i dziecka dobra.
Dzidziuś ma sie dobrze. Duzo fika w moim brzuszku i daje często znać o sobie. 1 lutego następna wizyta u Herr Doktora, więc będziemy na bieżąco z wymiarami, wagą ogólnym samopoczuciem (waga będzie sprawdzana także i mnie, niestety). Kończymy szósty miesiąc i tym samym wkraczamy w trzeci trymestr, czyli fazę słonicy lub wieloryba, jak kto woli :).
Zaczynamy kupować rzeczy dla małej. Udało nam się też parę dostać - dziękujemy Bogdankowi i Iwonie!!!! - od rodzinki i znajomych. Szczególnie miło zaskoczyli mnie rodzice z Tiny Tots. Otrzymałam juz wiele sympatycznych ofert sprezentowania dziecięcych akcesoriów. To naprawdę miłe.
Uwaga! Asia, UCZ SIĘ pilnie do egzaminu. Cieślak, przypilnuj ją i przyjeżdząjcie na Fasnacht!!!!
Pozdrawiamy wszystkich
Asia z Łukaszem i córeczką fik - fik!


<< Home