Wspaniałe wieści
Na początek, bardzo, naprawdę bardzo przepraszamy wszystkich, którzy od kilku dobrych tygodni czekają na wiadomości od nas. Wydarzyło się wiele i ciężko było znaleźć czas na napisanie paru nawet słów. Wszystko zaraz wyjaśnimy.
26 sierpnia, niespodziewanie dla nas obojga okazało się, że jesteśmy w ciąży!!! To była i nadal jest nasza wielka radość i szczęście, ale też wiele zmian i zamieszania. Najpierw chcieliśmy wszystko potwierdzić u lekarza - potwierdziło się! Przewidywany termin porodu - 5 maja 2005. Potem zaczęły się trudne dni dla Asi, pełne mdłości i wszechogarniającego zmęczenia. W tym czasie była u nas Mama Gizela, która bardzo pomagała utrzymać wszystko w kupie i nie pozwoliła nam umrzeć z głodu (Asia choc zwykle pełna kulinarnej inwencji, w tym czasie od kuchni trzymała się z daleka ;)). Niestety mdłości były na tyle ciężkie i dokuczliwe, że Asia pojechała do szpitala sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Tam miała pierwsze USG, na którym zobaczyła nasze maleństwo i jego silnie bijące serduszko pik-pik-pik! Szczęśliwa, z kategorycznym nakazem odpoczynku zaległa na naszej (nowej!!) kanapie na trzy leniwe dni i dochodziła do siebie. Teraz możemy już chyba spokojnie powiedzieć, że najgorsze 'atrakcje' pierwszego trymestru mamy za sobą. Asia ma się lepiej i wróciła jej dawna energia i usmiech.
W ostatni piątek byliśmy na pierwszym planowym USG u lekarza prowadzącego. Tym razem i Łukasz miał okazję zobaczyc swojego dzidziusia. To było niezapomniane przeżycie dla nas obojga. Dziecko ma teraz 3 cm i niezły z niego wiercipiętek! Machało rączkami i podskakiwało, a na koniec odwróciło się od nas, ewidentnie znudzone :))). Już przejawia Kniołowy charakterek ;). Wszystko z nim w porządku, rośnie zdrowo i oby tak dalej. Trzymajcie za nas kciuki. Jesteśmy w 11 tygodniu i czekamy, aby okres niepewności jak najszybciej się skończył. Jesteśmy pelni nadziei na najlepszy obrót spraw i Was wszystkich prosimy o dobre myśli i pozytywne wibracje dla naszego maleństwa.
We wtorek, 12 października lecimy na tydzień do Krakowa. Mamy nadzieję na spotkanie ze wszystkimi przyjaciółmi. To może byc nasza ostatnia szansa spotkania na pewnie dłuższy czas - najpierw wieeelki brzuch, potem płaczący noworodek najpewniej ograniczą naszą mobilność.
Dziękujemy wszystkim przyjaciołom i rodzinie, którzy wiedzą o ciąży za wsparcie i dzielenie z nami radości. A jest się czym dzielić, prawda?
Do zaobaczenia w Krakowie, kochani! A jeśli nie, to na pewno jakos się spotkamy! Jak zdrowie pozwoli, to może w Bydgoszczy pojawimy się na wiosnę?
Pozdrwienia dla wszystkich.
Asia, Łukasz i mały Knioła ;)
P.S. A tutaj możecie podglądać postęp naszej ciąży :
26 sierpnia, niespodziewanie dla nas obojga okazało się, że jesteśmy w ciąży!!! To była i nadal jest nasza wielka radość i szczęście, ale też wiele zmian i zamieszania. Najpierw chcieliśmy wszystko potwierdzić u lekarza - potwierdziło się! Przewidywany termin porodu - 5 maja 2005. Potem zaczęły się trudne dni dla Asi, pełne mdłości i wszechogarniającego zmęczenia. W tym czasie była u nas Mama Gizela, która bardzo pomagała utrzymać wszystko w kupie i nie pozwoliła nam umrzeć z głodu (Asia choc zwykle pełna kulinarnej inwencji, w tym czasie od kuchni trzymała się z daleka ;)). Niestety mdłości były na tyle ciężkie i dokuczliwe, że Asia pojechała do szpitala sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Tam miała pierwsze USG, na którym zobaczyła nasze maleństwo i jego silnie bijące serduszko pik-pik-pik! Szczęśliwa, z kategorycznym nakazem odpoczynku zaległa na naszej (nowej!!) kanapie na trzy leniwe dni i dochodziła do siebie. Teraz możemy już chyba spokojnie powiedzieć, że najgorsze 'atrakcje' pierwszego trymestru mamy za sobą. Asia ma się lepiej i wróciła jej dawna energia i usmiech.
W ostatni piątek byliśmy na pierwszym planowym USG u lekarza prowadzącego. Tym razem i Łukasz miał okazję zobaczyc swojego dzidziusia. To było niezapomniane przeżycie dla nas obojga. Dziecko ma teraz 3 cm i niezły z niego wiercipiętek! Machało rączkami i podskakiwało, a na koniec odwróciło się od nas, ewidentnie znudzone :))). Już przejawia Kniołowy charakterek ;). Wszystko z nim w porządku, rośnie zdrowo i oby tak dalej. Trzymajcie za nas kciuki. Jesteśmy w 11 tygodniu i czekamy, aby okres niepewności jak najszybciej się skończył. Jesteśmy pelni nadziei na najlepszy obrót spraw i Was wszystkich prosimy o dobre myśli i pozytywne wibracje dla naszego maleństwa.
We wtorek, 12 października lecimy na tydzień do Krakowa. Mamy nadzieję na spotkanie ze wszystkimi przyjaciółmi. To może byc nasza ostatnia szansa spotkania na pewnie dłuższy czas - najpierw wieeelki brzuch, potem płaczący noworodek najpewniej ograniczą naszą mobilność.
Dziękujemy wszystkim przyjaciołom i rodzinie, którzy wiedzą o ciąży za wsparcie i dzielenie z nami radości. A jest się czym dzielić, prawda?
Do zaobaczenia w Krakowie, kochani! A jeśli nie, to na pewno jakos się spotkamy! Jak zdrowie pozwoli, to może w Bydgoszczy pojawimy się na wiosnę?
Pozdrwienia dla wszystkich.
Asia, Łukasz i mały Knioła ;)
P.S. A tutaj możecie podglądać postęp naszej ciąży :


<< Home