poniedziałek, sierpień 16, 2004

Zaczynamy

Brrr!!! Znowu poniedziałek! Pogoda nieciekawa, mimo że nawet ciepło. Lało całe popołudnie, więc moje kochane Bumble Bees (Trzmiele) nudziły się jak mopsy i miały głupie pomysły. W końcu, koło czwartej, ubrałyśmy ich z Annabelle w gumiaki i peleryny i na wybieg! Jak te źrebaki.

Ci z Was, którzy nie wiedzą - pracuję w czymś na kształt przedszkola (Day Care Center) z grupą 3-5 latków (www.tinytots.ch). Jest to miejsce, dla rodzin, które są w Bazylei 'na chwilę', na jakiś kontrakt, dłuższą delegację. Mówimy z dziećmi po angielsku, bo pierwotnie miała to być organizacja zrzeszająca rodziny z Wielkiej Brytanii. Z czasem rozrosło się to do dwu placówek, a dzieci są prawie każdego koloru skóry i narodowości. Angielski jest językiem przewodnim i oficjalnym, ale w salach i na korytarzach słyszy się niemiecki, francuski, portugalski, POLSKI, hiszpański, ten nieszczęsny szwajcarski dialekt i wiele, wiele innych. Cieszę się, że tam pracuję, i że udało mi się za granicą znaleźć pracę w zawodzie.

Wczoraj Kasia i Michał wpadli do nas na moją przepyszną, domową pizzę i małosolne. Och... małosolne ogóreczki to szczyt marzeń w Szwajcarii! Oni tu nie mają małych, gruntowych ogórków. Tylko dzięki Kasi, która mi przywiozła dwa kilo z Polski, mogłam zakisić. No i wczoraj sie delektowaliśmy i kibicowaliśmy Otylii. A o Kasi i Michale to przy okazji napiszę więcej, bo warto ;).

Łukasz od paru tygodni na dobre zajął się swoją pasją - fotografowaniem. Możecie oglądnąć parę jego zdjęć w naszej galerii. Zapisał się na listy dyskusyjne dla amatorów (i nie tylko) i bierze udział w różnych konkursach. Teraz na przykład, ma temat 'Neon' i rozmontował naszą lampę z kuchni. Zamknął się w łazience i FOTOGRAFUJE neonówkę. Cudny jest, nie?

Przed nami jeszcze 4 dni do weekendu... No ale mamy olimpiadę w tv i jest się czym ekscytować (Otylia!!!). Przeleci.

Trzymajcie się kochani!

Asia